Czwarty Dzień Wycieczki – Toruń

Dla tych którzy kiedykolwiek byli w Toruniu na pewno znają to co dziś nasza młodzież poznała… jaki słodki jest zapach świeżo pieczonych pierników, a to już jest niezapominane!
Do Torunia dojechaliśmy około południa i w pierw w parku kolo Wisły zjedliśmy nasz przygotowany „pudełkowy” lunch, kanapki z szynka i serem, jogurt, brzoskwinia, i butelka wody. Potem od razu ruszyliśmy w głąb starego miasta aby zacząć zwiedzanie. Znów jak zwykle rozdzieliśmy się na dwie grupy według autobusów (autobus „Malbork” i autobus „Grunwald”) i każda grupa poszła ze swoją przewodniczką. Grupa z którą ja poszedłem dziś pierw odwiedziła muzeum pierników. Ale nie było to typowe muzeum. Zaraz po wejściu powitał nas wielki mistrz pierników, nakazał złożyć przysięgę że nie zdradzimy nikomu tych sekretów których wkrótce będziemy świadkami. No i tak się zaczęła przygoda w której harcerki i harcerze nie wtajemniczeni w „piernikowanie” (na pewno nie ma takiego słowa ale fajnie brzmi) przetransformowali się w mistrzów pierników. Zostały zdradzone nam sekrety składników piernika (których nie mogę tutaj podać bo tez składałem przysięgę), a poczym paru wybranych harcerek i harcerzy (działało to jak chusteczka haftowana – kto kończył wyznaczał następnego) zrobili poprawnie krok po kroku ciasto na pierniki (sorki… tez nie mogę zdradzić – przysięga to przysięga). Jak już było ciasto to dowiedzieliśmy się ze musi ono w beczce, w ciemnej i chłodnej piwnicy leżeć przez „sekretną ilość” tygodni zanim będzie gotowe. Ale akurat udało się że wielki mistrz i wielka mistrzyni pierników mieli dla nas wcześniej zrobione ciasto i każdy przystąpił do wałkowania, wgniatania w foremkę, i przygotowania do pieczenia swojego własnego piernika. Jak już wszystkie były gotowe to wielki mistrz włożył je do pieca i oznajmił że za około 50 „Zdrowaś Maryjek” będą gotowe. Ten czas wszyscy spędzili aby zakupić pocztówki, pierniki, lub zimne napoje. Gotowe pierniki każdy wziął ze sobą jako pamiątkę. Każdy również otrzyma certyfikat ze umie robić pierniki. Wizytę zakończyliśmy jak zwykle podziękowaniem hucznym Czuj Czuj Czuwaj!
Następnie zobaczyliśmy wierze która się pochyla bo była zbudowana na gruncie gdzie w jednej połowie jest piasek a w drugiej twardy grunt. Pani przewodniczka opowiedziała nam parę legend związanych z tym. Dowiedzieliśmy się również ze w tym roku Toruń obchodzi 777 rocznice istnienia! Dowiedzieliśmy się również o historii tego miasta, oraz wiele ciekawostek (niestety musiałbym napisać prawie ze książkę o tym bo Panie przewodniczki były źródłem wiedzy, wiec muszę to już Wam zostawić żebyście na własną rękę zdobyli jakiś dobry przewodnik po Toruniu, albo jeszcze lepiej… przyjechali tutaj!).
Następną atrakcja to dom Mikołaja Kopernika. Dowiedzieliśmy się dużo detali o jego życiu, jego wykształceniu, i rodzinie. Dom Kopernika miał również dużo artefaktów które Kopernik używał w swoich dziełach podczas swojego życia. Dom Kopernika (a raczej jego rodziny bo on wyjechał z Torunia jak miał 18 lat i już nie wrócił) był bardzo durzy.
Po domu Kopernika udaliśmy się do ruin zamku krzyżackiego, gdzie Panie przewodniczki przedstawiły nam grę nad którą jedna z nich pracowała całą noc żeby nam przygotować. Gra polegała na odnajdywaniu skarbów w Toruniu na podstawie mapy i przygotowanych zagadek. Zastępy wyruszyły (w grupach po jeden zastęp harcerek i jeden harcerzy) całą parą bo tylko pierwszy zastęp zdobywał skarb w każdym odgadniętym miejscu, a resztę zastępów dostawały tylko kartkę ze dotarli. Gra była dużym sukcesem i zakończyła się przy pomniku Kopernika. Tym razem stojąc na runku zaciszyliśmy miasto Toruń naszym Czuj Czuj Czuwaj na podziękowanie wspaniałym Panią przewodniczką.
Po takim zwiedzaniu był czas na kolacje. Pojechaliśmy do Fortu IV, bunkrze bardziej nowoczesnym, gdzie zwiedziliśmy instalacje wojskową z drugiej wojny światowej. Tunele były wąskie i ciemne, dobrze ze mięliśmy świece! Zwiedzanie skończyliśmy na sali obiadowej gdzie oczekiwała nas wyśmienita kolacja. Istnieje jedno słowo które zapewni uśmiech w każdej harcerce i harcerzu, nawet jak są już bardzo zmęczeni i nawet jak są w złym humorze ….. P I E R O G I! … no i plus zupka, woda z sokiem malinowym, i lody z bita śmietaną i polewą czekoladową na deser. Okrzyk podziękowania przekonał wszystkich jak to bardzo wszyscy lubią pierogi!
Po kolacji dojazd do hotelu, każdy otrzymał swoje pokoje. Reszta czasu… na luzie… było już po 21:00 a jutro początek zlotu! Do tego zaczął padać deszcz … HURA! (wiem, dziwna rzecz żeby powiedzieć ją o deszczu, ale po takich upałach każdy by zrozumiał). Harcerki i harcerze skorzystali z „jacuzzi”, stołu bilardowego, i nawet siłowni (ale niektórzy harcerze co chcieli zaimponować harcerkom będą jutro płakać… hehe… tyko jeszcze o tym nie wiedzą).
Sprawdzanie pokojów o 22:30… niespodzianka… większość już śpi!!! Pewnie śnią o rozbijaniu obozów jutro w deszczu… będzie trudny dzień… ale zapewnie jak i każdy na tej wycieczce, pełny przeżyć!

Zdjęcia z dzisiejszego dnia można oglądać tutaj: 23 lipiec 2010

Czuwaj!
Rafal

Advertisement
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Connecting to %s